Wnioski o pożyczkę na zwrot pieniędzy za imprezy turystyczne, które nie odbyły się z powodu pandemii koronawirusa można było składać do 31 grudnia 2020 roku. W sumie touroperatorzy pożyczyli na ten cel ponad 200 milionów złotych. Na ich oddanie mają sześć lat.

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił klientom biur podróży ponad 208 milionów złotych za wycieczki odwołane z powodu pandemii koronawirusa. Pieniądze pochodziły z Turystycznego Funduszu Zwrotów, który działa w strukturach UFG. Instrument powstał na początku pandemii i był pomyślany jako kredyt dla branży, która praktycznie została wykluczona z możliwości uzyskania jakiejkolwiek pożyczki z banku komercyjnego.

Mechanizm jego działania zakłada, że w ciągu siedmiu dni od złożenia wniosku touroperator musi wpłacić 7,5 procent uzyskanej kwoty na Turystyczny Fundusz Pomocowy – to kolejne narzędzie, które pozwoli zgromadzić pieniądze na wsparcie dla branży, gdyby doszło do kolejnej katastrofy na miarę obecnej pandemii. Wspomniana opłata to nie jedyne koszty uzyskania kredytu – firmy muszą zwrócić pozyskane środki z odsetkami – w przypadku mikro, małych i średnich firm jest to 2,5 procent, przy dużych 4,1 procent. Mają na to sześć lat licząc od kwietnia 2021 roku.

Wnioski o zwrot pieniędzy można było składać od 1 października do 31 grudnia 2020 roku za pośrednictwem systemu teleinformatycznego UFG – musieli to zrobić jednocześnie i podróżni i touroperatorzy. Proces był co prawda skomplikowany, ale miał zapobiec ewentualnym oszustwom. UFG ma 30 dni na weryfikację wniosku licząc od dnia otrzymania ostatniego z wymaganych dokumentów. Wypłata następuje w ciągu 14 dni od pozytywnej weryfikacji dokumentów, ale pod warunkiem, że biuro podróży uiściło wszystkie należne opłaty.

W sumie do UFG wpłynęły wnioski dotyczące ponad 90 tysięcy osób, które zamówiły wycieczkę w biurze podróży. Ponieważ rzadko zdarzało się, by umowa dotyczyła tylko jednego podróżnego, w rzeczywistości chodzi o wyjazdy kilkuset tysięcy turystów. O zwrot środków dla swoich klientów wystąpiło 298 organizatorów turystyki, i choć na rynku działa ich o wiele więcej, to jednak ci, którzy wnioskowali o pożyczkę, stanowią lwią część rynku zorganizowanej turystyki wyjazdowej.

Na początku prac nad TFZ branża deklarowała, że na zwroty potrzeba będzie około 300 milionów złotych, później okazało się, że kwota będzie niższa, ale to za sprawą biur, które zdecydowały się zwrócić pieniądze ze środków własnych. Spośród dużych graczy tą drogą poszedł TUI Poland. Niektórzy mniejsi touroperatorzy tłumaczyli, że nie chcą ponosić dodatkowych kosztów obsługi kredytu, część obawiała się, że może nie utrzymać działalności touroperatorskiej przez kolejne lata i nie chciała mieć takich wieloletnich zobowiązań.

UFG podaje, że łączna kwota wynikająca z wniosków złożonych przez organizatorów to prawie 280 milionów złotych, ale ponieważ część była zdublowana, ostatecznie z TFZ biura pożyczą około 260 milionów złotych. Marek Niechciał, członek zarządu UFG, odpowiedzialny w Funduszu za kwestie związane ze wsparciem branży turystycznej, zapewnia, że środków wystarczy dla wszystkich. Klienci, którzy jeszcze nie otrzymali pieniędzy, powinni dostać wypłatę w najbliższych tygodniach. Jak podkreślają przedstawiciele UFG, pieniądze zwracane są ciągle, a skala wypłat w ciągu jednego dnia jest różna i wynosi od kilkuset tysięcy złotych do nawet kilku milionów.

Wnioski, przy których proces obsługi jest dłuższy to na przykłada takie, gdzie pojawiły się różnice w informacjach na temat liczby i wysokości wpłat dokonanych przez podróżnych a danymi raportowanymi przez organizatorów. To uniemożliwia ich połączenie. Fundusz wdrożył rozwiązania, które pozwalają skorygować informacje złożone w takich wnioskach. Inna grupa to te, które trafiły do weryfikacji do zewnętrznego i niezależnego od Funduszu systemu potwierdzającego realizację płatności. Po pozytywnej odpowiedzi turyści, których dotyczą, otrzymają pieniądze na swoje konta.