Moment powrotu do normalności w turystyce przesuwa się z każdym miesiącem. Kolejne obostrzenia i zakazy podróży sprawiają, że klienci w dalszym ciągu odkładają decyzję o zarezerwowaniu kolejnych wakacji. Dla touroperatorów to trudna sytuacja, bo nie pozwala z wyprzedzeniem zaplanować sezonu.

Siłą największych touroperatorów są oferty oparte o loty czarterowe, ci mniejsi, ale z dużymi ambicjami też dążą do kontraktowania własnych samolotów albo przynajmniej stałych bloków miejsc. Pozostali, którzy nie mogą sobie pozwolić na ryzyko związane z zamawianiem na cały sezon konkretnej liczby foteli, zazwyczaj sięgają po ofertę przewoźników regularnych. W tym roku mogą to robić szczególnie chętnie, bo dzięki temu unikną kosztów wynikających z niesprzedanych miejsc.

A jaki będzie ten rok? Pandemia nie pozwala opracować konkretnych planów, ale szacunki dotyczące tegorocznego ruchu turystycznego mówią, że będzie oscylował wokół połowy wyników osiągniętych w dobrym, 2019 roku. Tak wynika zarówno ze wstępnych prognoz touroperatorów jak i kierunków turystycznych, na przykład Hiszpanii.

Na efekt odroczonego popytu – branża turystyczna liczy, że po poluzowaniu ograniczeń klienci ruszą za granicę, trzeba będzie jeszcze poczekać przynajmniej kilka tygodni. Ryanair przewiduje, że do świąt wielkanocnych zainteresowanie podróżami będzie nadal niewielkie. Co więcej, z obliczeń przewoźnika wynika, że w najbliższych kilku latach oferta na trasach wewnątrz Europy będzie ograniczona. Linia upatruje tu szansy dla siebie, co może być związane z tym, że wielu jego konkurentów, w tym Lufthansa czy LOT otrzymały pomoc rządową. Zazwyczaj warunki jej udzielenia zakładają, że linia może operować tylko na rentownych trasach. To z drugiej strony prawdopodobnie zwiększy konkurencję w segmencie turystycznym, bo, jak mówią eksperci, podróże o charakterze wypoczynkowym odrodzą się szybciej niż służbowe. Pokusa przejęcia jak największego kawałka tego tortu będzie w tym roku z pewnością duża. Walka o klienta będzie toczyła się nie tylko między przewoźnikami, ale też z touroperatorami, dla których linie lotnicze są w tym kontekście zarówno partnerem jak i rywalem.

Ryanair zapowiada, że kiedy tylko sytuacja na to pozwoli, szybko wznowi współpracę z lotniskami i przywróci połączenia. To ma, jego zdaniem, bardzo pomóc branży turystycznej, stworzy też miejsca pracy, szczególnie dla młodych osób. Na razie, by zachęcić klientów, oferuje darmową zmianę w przypadku wszystkich rezerwacji dokonanych do 31 marca 2021 roku. Pasażer może je wprowadzić dwukrotnie – chodzi o przesunięcie terminu lotu do 31 października 2021 roku. – Klienci mogą teraz rezerwować loty na święta wielkanocne lub zasłużone wakacje 2021 roku, mając pewność, że w przypadku zmiany planów będą mogli również zmienić swoją rezerwację w ramach opłaty 0 złotych do końca października 2021 roku – mówi rzecznik prasowy Ryanaira. Linia będzie na pewno agresywnie walczyć o klienta, szczególnie że będzie musiała zagospodarować nowe samoloty. Jej flota ma się powiększyć o 210 kolejnych boeingów 737.

Poszerzenie oferty już teraz zapowiada Wizz Air. Linia właśnie ogłosiła, że do swojej siatki dodaje siedem nowych połączeń z Polski. Chodzi o kierunki wakacyjne, do których loty ruszą w czerwcu. Dwa razy w tygodniu samoloty Wizz Aira polecą z Warszawy i Krakowa na Kretę i Santorini, z Gdańska będzie można się wybrać do Splitu, a z Katowic na Korfu. Poza tym loty WIZZ będą odbywać się również na trasie Wrocław-Burgas (Bułgaria). Na przejęcie części ruchu turystycznego nastawia się również LOT. Przewoźnik już w zeszłym roku uruchomił program „LOT na wakacje”, w ramach którego przewiózł 300 tysięcy klientów. W tym roku w ramach tej oferty dostępnych ma być już 1 milion miejsc. Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że linie lotnicze zwyczajowo w swoich statystykach podają dane zbiorcze dotyczące łącznej liczby klientów wylatujących i przylatujących do danego kraju.

Jakby nie liczyć, LOT będzie z pewnością ważnym graczem na rynku przewozów czarterowych. Z jednej strony dla touroperatorów to większe zagrożenie konkurencyjne, z drugiej szansa na skorzystanie z oferty przy rezerwacjach ad-hocowych. Przewoźnik zapowiada, że jego strategia ponownej rozbudowy ruchu turystycznego ma charakter długofalowy. Część oferty będzie dostępna tylko u touroperatorów w ramach lotów czarterowych, część będzie można zamówić w miarę zapotrzebowania i dostępności miejsc. Ostatnio Sun&Fun ogłosił wprowadzenie do oferty nowości – greckiej wyspy Samos, na którą zawiezie klientów samolotem wyczarterowanym właśnie od LOT-u.

Od kwietna br. na Lotnisku Chopina pojawi się na stałe Corendon Airlines. Przewoźnik będzie oferował bezpośrednie loty z Warszawy do Antalyi, na Rodos oraz na Kretę. – Współpraca z Corendon Airlines pomoże nam rozszerzyć siatkę lotów w sezonie wakacyjnym 2021 – mówi Piotr Rudzki, rzecznik prasowy stołecznego portu. – Kierunki oferowane przez przewoźnika zawsze były w czołówce, jeśli chodzi o popularność, dlatego też liczymy na to, że zostaną dobrze przyjęte przez pasażerów – dodaje. Corendon Airlines to turecka linia lotnicza powstała w 2004 roku. Jej głównym węzłem komunikacyjnym jest port lotniczy Antalya. Linie lotnicze Corendon Airlines poszerzają swoje działania na polskim rynku – dotychczas przewoźnikowi udało się nawiązać współpracę z większością touroperatorów w Polsce.

Firmy, które podchodzą do swojej oferty elastycznie, powinny bacznie obserwować decyzje linii lotniczych. To właśnie one dzięki dużej „próbie badawczej” – czyli własnym klientom, wiedzą, które kierunki będą się cieszyć największym zainteresowaniem, które sprzedają się z wyprzedzeniem, a które w ostatniej chwili. Przewoźnicy widzą też, w jakich miejscach pasażerowie dokupują hotele -to pokazują statystyki z ich stron internetowych (albo hotele są dostępne do sprzedaży na stronach linii lotniczych, albo klienci mogą przejść z nich do portali rezerwacyjnych). Ich oferta pozwala też tworzyć program bez zbędnego ryzyka biznesowego związanego z działalnością czarterową, a to w tym roku będzie się liczyć szczególnie.