W związku z trwającą epidemią koronawirusa wśród przedsiębiorców z branży turystycznej pojawia się bardzo dużo pytań. Bardzo dynamicznie zmieniająca się sytuacja i panujący chaos informacyjny nie sprzyja w zachowaniu spokoju i podejmowaniu racjonalych decyzji, szczególnie w sytuacji, kiedy nie są to decyzje łatwe. O pomoc w interpretacji ostatnich wydarzeń i próbę wskazania kierunku możliwych działań dla branży turystycznej poprosiliśmy Krzysztofa Wilka – prawnika, specjalistę od prawa turystycznego z ponad 10 letnim doświadczeniem w branży.

Twoje Biuro Podróży: Branża turystyczna przeżywa obecnie jeden z największych kryzysów. Wiele biur podróży i osób, które na co dzień zawodowo zajmowały się turystyką obawiają się o swoją przyszłość. Minister Jadwiga Emilewicz po spotkaniu z przedstawicielami branży turystycznej zaproponowała pakiet wsparcia dla branży turystycznej. Czy mógłby Pan podsumować propozycje, które zostały złożone i ocenić, czy mogą one faktycznie uratować branże turystyczną w Polsce? 

Krzysztof Wilk: Pakiet antykryzysowy zawiera w sobie wiele ważnych, nie tylko dla branży turystycznej, rozwiązań takich jak możliwość dofinansowania miejsc pracy czy odroczenia płatności ZUS. To pomoże przedsiębiorcom z wszystkich sektorów gospodarki.

Jeżeli chodzi o rozwiązania dedykowane dla turystyki to bardzo korzystnie oceniam, z punktu widzenia organizatorów, wydłużenie terminu zwrotów wpłat dla klientów z 14 dni do 6 miesięcy. Dotyczyć to ma zarówno sytuacji odwołania imprezy jak i rezygnacji klienta z uwagi na nadzwyczajne okoliczności. To pozwoli wielu organizatorom złapać oddech i przetrwać do momentu gdy sprzedaż wycieczek znowu ruszy. Wiele z biur to rozwiązanie może uchronić od natychmiastowego bankructwa. Inaczej pewnie na to mogą patrzeć turyści albowiem de facto rząd ich pieniędzmi będzie “kredytował” organizatorów przez okres 6 miesięcy. Branża liczy jednak na wyrozumiałość turystów i zrozumienie dla wspólnie podejmowanych wysiłków dla ratowania organizatorów.

Drugie z rozwiązań to dofinansowanie Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, który aktualnie opiewa na ok. 150 mln zł. Nie znamy szczegółów ale kwota dotychczas uzbierana ze składek organizatorów miałaby zostać podwojona co zapewni większe bezpieczeństwo zawieranych umów i podratuje zaufanie klientów do biur podróży – te środki będą gwarancją zwrotu wpłat na wypadek niewypłacalności.

TWBP: To są działania, które proponują nam obecnie rządzący. Czy jest coś, co mogą zrobić właściciele biur podróży, by próbować chronić swój biznes? Nagłaśniana jest akcja #ZmienTerminNieOdwoluj ale czy biura podróży mogą podjąć jakieś kroki prawne, które pozwolą ograniczyć im straty? 

KW: Niestety pole do działania jest bardzo ograniczone. Jeżeli zaistnieją nadzwyczajne okoliczności uniemożliwiające organizacje imprezy (np. zamknięcie pasażerskiego ruchu lotniczego) to organizator musi zwrócić klientowi wszystkie wpłacone pieniądze bez żadnych potrąceń. To są bezwzględnie obowiązujące przepisy ustawy o imprezach turystycznych i nawet gdyby w umowie z klientem biuro zawarło inne postanowienia – byłyby one nieważne z mocy samego prawa. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku rezygnacji klienta z uwagi na zagrożenie w miejscu docelowym. 

To co można zrobić to zmienić termin wycieczki ale na to wyrazić musi zgodę klient i dlatego wspomniana akcja #ZmienTerminNieOdwoluj jest tak istotna. Hasło jest skierowane do klientów biur podróży ponieważ to oni decydują – stawką jest ocalenie biznesu turystycznego w Polsce. Podróżni muszą mieć świadomość, że wycofanie wszystkich środków przez wszystkich klientów doprowadzi do bankructwa organizatora. Powstrzymanie się od takich nagłych ruchów i zmiana terminu wyjazdu nawet na bardzo odległy może uratować przedsiębiorcę – to kwestia empatii i solidarności.

TWBP: Krótkoterminowo, jednym z głównych problemów dla branży turystycznej są obecnie masowo odwoływane wyjazdy. Czy mógłby Pan sprecyzować czy w przypadku rezygnacji z wyjazdu spowodowanej epidemią koronawirusa turystom należy się całkowity zwrot kosztów? 

KW: Zgodnie z przepisami klient może zrezygnować zawsze, a to czy należy mu się pełen zwrot czy zwrot po potrąceniu kosztów zależy od tego czy wystąpiły “nieuniknione i nadzwyczajne okoliczności w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy turystycznej lub przewóz podróżnych do miejsca docelowego”. 

Jak widać sprawa nie jest taka prosta bo nie wystarczy samo wystąpienie epidemii ale musi mieć ona jeszcze znaczący wpływ na realizację imprezy. Każdy przypadek należy oceniać indywidualnie, nie ma jednego wzorca. Wydaje się, że wszystkie wyjazdy na północ Włoch do czasu obowiązywania tam stanu epidemii wypełniają tą definicje ale czy np. można tak powiedzieć o wycieczce na Sycylię w pierwszej połowie czerwca? To trzeba indywidualnie ocenić bezpośrednio przed wyjazdem, na pewno nie można teraz wyrokować co będzie się działo w konkretnych częściach świata za kilka miesięcy. Sytuacja może się zarówno poprawić jak i pogorszyć, a ocena przesłanek do bezkosztowego odstąpienia nie może opierać się na przypuszczeniach – ustawodawca nie użył słów “mogą mieć wpływ” ale “mają wpływ” i to jeszcze “znaczący wpływ” – ta istotna różnica powoduje, że te okoliczności muszą faktycznie występować w czasie gdy impreza będzie się odbywała.

TWBP: A co z kosztami, które poniosły biura podróży? Wydaje się, że z punktu widzenia organizatorów turystyki największym problemem są opłaty za noclegi i transport samolotowy. Czy tutaj właściciele biur mogą liczyć na zwrot? 

KW: To bardzo duży problem ponieważ obowiązek zwrotu klientom wszystkich wpłat nie jest w żaden sposób skorelowany z odzyskiwaniem środków od kontrahentów. Wydaje się, że obecny kryzys ujawnia, iż gdzieś na etapie przygotowania tych przepisów popełniono poważny błąd polegający na niedostosowaniu reżimu prawnego do realiów funkcjonowania biur podróży. 

Skoro organizator w przypadku nadzwyczajnych okoliczności musi zwrócić wszystkie wpłaty klientom to działając racjonalnie nie powinien wydawać tych środków w żaden sposób do czasu zrealizowania imprezy – to oczywisty absurd. Nie można zarezerwować hotelu czy kupić biletów lotniczych bez zapłaty wysokich zaliczek. W większości przypadków są one bezzwrotne a zapisy umowne praktycznie nie podlegają negocjacji. Organizacja imprezy wymaga zatem podjęcia ogromnego ryzyka. Turyści w żadnym stopniu nie uczestniczą w tym ryzyku albowiem oni mają zabezpieczony zwrot i jeszcze dodatkowo realizacja tego obowiązku gwarantowana jest instrumentami finansowymi i specjalnym funduszem. 

Biuro podróży na koniec zostaje z problemem odzyskania zaliczek, a tu wiele zależy od treści zawartej umowy (najczęściej narzuconej przez druga stronę) i niejednokrotnie prywatnych kontaktów z kontrahentem. Ostatecznie trzeba pamiętać że kontrahenci też są stratni i mogą po prostu nie mieć z czego zwrócić pieniędzy nawet gdyby chcieli.

TWBP: W obliczu panującego kryzysu i niepewnej przyszłości branży turystycznej (nie wiemy kiedy epidemia się skończy, kiedy państwa zdecydują się na otwarcie granic i przywrócony zostanie ruch turystyczny) wiele firm będzie musiało przejść restrukturyzację lub będzie zmuszonych ogłosić upadłość. Czy można się do tego procesu jakoś przygotować, tak by starać się chronić majątek własny właścicieli biur podróży i interesy klientów? 

KW: Na polskim rynku mieliśmy już do czynienia z kilkoma “falami” upadłości biur podróży. Każdego roku jakiś organizator kończy w ten sposób swoją działalność. Doświadczenia tych podmiotów pozwalają nakreślić pewne zasady zakończenia działalności z klasą. Przede wszystkim nie można zostawić turystów za granicą. Oczywiście Urzędy Marszałkowskie mają instrumenty finansowe i organizacyjne do sprowadzenia podróżnych do Polski ale stres i medialna nagonka jaka się z tym wiąże jest tym czego na pewno powinno się uniknąć. Jeżeli organizator nie ma środków na zrealizowanie imprezy do końca to lepiej ogłosić niewypłacalność przed wyjazdem niż zafundować klientom przerwane wakacje. Druga zasada to maksymalne zabezpieczenie klientów i wpłaconych przez nich środków. Nie zawsze jest to możliwe ale należy pamiętać, że turyści w odróżnieniu od wierzycieli instytucjonalnych najbardziej ucierpią z powodu utraty środków. 

Na gruncie przepisów prawa upadłościowego należy również pamiętać o terminach na ogłoszenie upadłości (w przypadku zarządów spółek kapitałowych jest to 14 dni od daty zaistnienia stanu niewypłacalności). Zachowanie tego terminu pozwoli uchronić się przed osobistą odpowiedzialnością za długi oraz odpowiedzialnością karną.

Jeśli w powyższym wywiadzie nie znaleźliście odpowiedzi na nurtujące Was pytania, serdecznie zapraszamy do zadawania ich w komentarzach lub przesyłania ich do nas na adres naszej skrzynki kontaktowej: kontak@twbp.pl
Jeśli tylko okaże się to pomocne, stworzymy kolejny artykuł w którym zawrzemy Wasze pytania wraz z odpowiedziami specjalisty od prawa turystycznego.

Radca prawny Krzysztof Wilk – wpisany na listę radców prawnych prowadzoną przez Okręgową Listę Radców Prawnych w Krakowie, absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Posiada ponad 10-letnie doświadczenie w obsłudze prawnej przedsiębiorstw z branży turystycznej (prawo turystyczne). Od 2013 roku prowadzi dział prawny czasopisma branżowego Wiadomości Turystyczne. Strona www: https://www.rpkw.pl/prawo-turystyczne