Branża turystyczna w sposób naturalny narażona była na przykre konsekwencje pojawienia się na świecie koronawirusa i to właśnie ten sektor najdotkliwiej odczuł skutki pandemii. Najbardziej miarodajnym barometrem kryzysu epidemicznego, uwzględniającym nastroje oraz wszelkie zaburzenia podażowo-popytowe w turystyce – jest giełda.

To właśnie w kursach spółek działających w sektorze turystycznym widoczna była i nadal jest – skala społecznych obaw przed podróżowaniem, rezultat zamknięcia ośrodków czy ograniczeń w ruchu granicznym. Warto prześledzić jak zmieniały się kursy podmiotów turystycznych notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych oraz jak aktualnie kształtuje się ich wycena.

Czy tendencje zarysowane na GPW, były zbieżne z trendami, jakim poddały się inne globalne koncerny, notowane są na światowych giełdach, które funkcjonują w przemyśle turystycznym? Czy sytuacja na rynku usług turystycznych stabilizuje się?

Główne powody paniki i wyprzedaży akcji spółek z branży turystycznej

Kiedy z początkiem 2020 r. Chiny rozpoczęły zmagania z koronawirusem, kwestią czasu były problemy biur podróży, właścicieli ośrodków wypoczynkowych oraz zagranicznych przewoźników. Paraliż usług turystycznych następował sukcesywnie, a jego kulminacją był kwiecień, kiedy według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) – aż 96 proc. lokalizacji oraz podmiotów z branży turystycznej – unieruchomionych zostało przez restrykcje mające na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa Sars-Cov-2. Do spotęgowania lawiny kłopotów dla sektora turystycznego, przyczyniło się również zamknięcie granic oraz silne ograniczenia w zakresie transportu. Spadek podaży ofert wypoczynkowych, a przede wszystkim brak zainteresowania tego rodzaju usługami ze strony popytu, nie mogły pozostać bez wpływu na notowania firm zajmujących się organizacją imprez turystycznych.

Jak zachowywał się kurs akcji największego biura podróży na GPW?

Najbardziej znanym operatorem turystycznym na warszawskiej GPW jest spółka Rainbow Tours SA. Firma oferuje własne imprezy turystyczne, a także pośredniczy w sprzedaży wycieczek innych touroperatorów oraz przewoźników lotniczych czy autokarowych. W dobie szalejącej choroby COVID-19, kurs akcji Rainbow Tours zaliczył spektakularny spadek, ale… nie uprzedzajmy faktów – jak mawiał pewien klasyk.

Jeszcze w połowie stycznia 2020 r. cena 1 akcji Rainbow sięgała 37,50 zł., co przekładało się na kapitalizację (wycenę giełdową) spółki na poziomie ponad 0,5 mld. złotych! Dokładnie dwa miesiące później, za 1 akcję Rainbow płacono już tylko 5,94 zł., a więc o ponad 84 proc. mniej. Co ciekawe, w układzie porównawczym r/r (rok do roku), za I kwartał 2020 r. spółka Rainbow Tours SA odnotowała wyższe o 11 proc. przychody, niż za pierwsze 3 miesiące roku 2019 (273,8 mln. zł.). Oficjalne wyniki za kolejne kwartały z pewnością będą jednak dużo niższe, co pokazał już sam m-c marzec br., w którym firma miała o ok. 40 proc. mniejsze przychody w porównaniu z analogicznym okresem 2019 r. 

Sygnałem dla odbicia kursu akcji Rainbow Tours, był obszerny komunikat zarządu z dnia 16 marca 2020 r. na temat wpływu epidemii koronawirusa na działalność spółki. Akcjonariusze uzyskali informację, że co prawda – w związku z ograniczeniem ruchu lotniczego – Rainbow zawiesza sprzedaż imprez turystycznych do 28.03 br., to jednak sytuacja ekonomiczna operatora jest stabilna. Okazało się wówczas, że Rainbow odnotował wcześniej znaczący progres sprzedażowy w stosunku do ubiegłego roku. Z początkiem kwietnia, w kolejnym komunikacie, władze spółki w miarę pochlebnie wypowiedziały się o rządowych rozwiązaniach w ramach „Tarczy Antykryzysowej”, co na pewno wpłynęło też na uspokojenie nastrojów giełdowych inwestorów. Wszystko to sprawiło, że kurs akcji spółki nieco odbił i w połowie sierpnia 2020 r. wynosił już 16 złotych. To prawie trzykrotnie więcej, niż w dołku z połowy marca br., ale i tak o ponad połowę mniej od w najlepszego kursu w tym roku. Mimo napływających pozytywnych informacji, m. in. wyników za rok 2019, zwiększeniu zaangażowania Funduszy czy uruchomienia sprzedaży ofert „Lato 2020”, COVID-19 spowodował, że z wyceny Rainbow Tours SA wyparowało ponad 300 mln. złotych (stan na 15.08.2020 r.).

Koronawirusowe perypetie Novaturas AB

Litewski Novaturas AB to największy operator turystyczny w krajach bałtyckich. Spółka ta również notowana jest na parkiecie GPW i jak inni – nie uchroniła się przed przykrymi konsekwencjami nagłego pojawienia koronawirusowej pandemii. W II połowie stycznia br. kurs 1 akcji Novaturas AB wynosił równo 20 złotych. Od tego momentu akcje litewskiej spółki znajdują się w ciągłym trendzie spadkowym, a w połowie sierpnia na nabycie 1 szt. trzeba zapłacić zaledwie 7,85 zł. W trakcie 7 miesięcy kapitalizacja firmy skurczyła się o niemal 100 mln. złotych (spadek o ponad 60 proc.).

COVID-19 a notowania giełdowe potentatów na rynku turystycznym

Trzeba przyznać, że przy pierwszej fali Sars-Cov-2 Rainbow Tours procentowo stracił najwięcej – na tle innych znanych marek, działających w sektorze turystycznym na całym świecie. Poniżej wykaz kilku firm funkcjonujących w branży, które w różnym stopniu mierzyły się ze skutkami globalnej epidemii w I kwartale 2020 r.:

Firma z sektora turystycznegoGiełdaSpadek wyceny w okresie od 01.01-12.03.2020 r.
Ryanair London Stock Exchange-29,73 %
Wizz Air Hungary London Stock Exchange-31,78 %
Booking HoldingsNASDAQ-37,65 %
Marriott International  NASDAQ-37,87 %
InterContinental Hotels Group New York Stock Exchange-38,12 %
Deutsche Lufthansa AG Deutsche Börse-46,59 %
American Airlines GroupNASDAQ-52,93 %
TUI  London Stoc Exchange-59,59 %

Od połowy marca do połowy sierpnia 2020 r. wartość akcji Marriot, Lufthansa i American Airlines – pozostaje bez zmian, dlatego spółki te utrzymują odnotowany w I kwartale br. poziom straty. TUI pogłębiło stratę o kolejne 18 proc., natomiast Ryanair, Wizz Air, Booking oraz InterContinental Hotels – odrobiło stratę z trzech pierwszych miesięcy tego roku. Najwięcej  spośród tej stawki zyskał amerykański koncern Booking Holdings, bo prawie 40 proc., co przy kosmicznej wycenie spółki (ok. 72 mld. USD) – przekłada się na „odpracowanie” kapitału w wysokości blisko 30 mld. dolarów