Branża turystyczna należy do grupy sektorów gospodarki, które najdotkliwiej odczuły skutki nagłego ataku wirusa Sars-Cov-2. Można powiedzieć, że koronawirus zdestabilizował turystykę, na zawsze odciskając na niej swoje piętno, jednak nie złamał w społeczeństwie ducha i chęci podróżowania. Stopniowo odpuszczający COVID-19 pozwala odreagować całej branży, jednak wyraźnie zarysowuje się trend ukierunkowany na wzmożone zainteresowanie ofertami rodzimej turystyki. Naturalną konsekwencją wciąż realnego zagrożenia epidemiologicznego, jest swoista (r)ewolucja potrzeb turystycznych wielu ludzi i modelu urlopowego wypoczynku. 

W środowiskach biznesowo-gospodarczych krąży opinia, że każdy kryzys przyspiesza to, co nieuniknione. A jak to wygląda w przypadku turystyki regionalnej? Czy nastąpi trwałe przemodelowanie tendencji i upodobań w zakresie kierunku wyjazdów i lokalizacji wakacyjnego wypoczynku w Polsce? Czy niedowartościowana turystyka krajowa, z bagażem niewykorzystanego jeszcze potencjału – ma szansę na dynamiczny rozwój?

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

Paradoksalnie – dyskomfort, jaki towarzyszy obawom skupionym wokół koronawirusa, może być bodźcem dla rozwoju turystyki krajowej. Wraz z nastaniem lata, Polacy – oswojeni ze świadomością istnienia wirusa i lepiej wyedukowani w zakresie profilaktyki zdrowotnej, chroniącej przez zakażeniem – wyruszyli na wakacje. Co prawda na ostateczne wnioski należy jeszcze poczekać, ponieważ blisko 30% całego ruchu turystycznego w Polsce przypada na lipiec i sierpień, jednak już teraz widać nadkomplet w najpopularniejszych nadmorskich i górskich kurortach.

Polacy na powrót „przepraszają się” z bałtyckimi plażami, chłonąc z uśmiechem aromat wędzonego węgorza czy zapach smażonego dorsza. Malownicze beskidzkie miejscowości i zatłoczone tatrzańskie szlaki, zmagają się z jeszcze większym oblężeniem. Nieco mniej rodaków szturmuje Mazury, Bieszczady czy Karkonosze, ale i one przeżywają swój renesans. Nasz kraj ma jednak turystom znacznie więcej do zaoferowania i właśnie nastąpił moment, by głośno przypomnieć wszystkim o urokach oraz walorach zróżnicowanej krajobrazowo Polski.

Jakie obawy mają osoby podróżujące za granicę?

Koronawirus zaskoczył wszystkich i mocno dał się we znaki – przede wszystkim osobom podróżującym – zarówno w celach rekreacyjnych, jak też zawodowych. Szereg ograniczeń i restrykcji w zakresie przekraczania granic czy międzynarodowych lotów, potęguje lęk wielu ludzi przed zapowiadaną kolejną falą COVID-19, jaka rzekomo może nadejść jesienią. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć skali ewentualnego zagrożenia, tak samo jak i ograniczeń, jakie natychmiastowo mogą wdrożyć poszczególne państwa. 

Podsycane przez fatalistów widmo masowych bankructw touroperatorów i biur podróży oraz wizja utknięcia poza Polską – to podstawowe obawy wielu rodaków przed planowaniem zagranicznych wakacyjnych podróży. Strach przed ryzykiem powrotu na własny koszt, zakażeniem i hospitalizacją w obcym kraju, strata urlopu i konieczność odbywania kłopotliwej kwarantanny – to kolejne przyczyny mniejszego zainteresowania wakacjami za granicą. Większość z tych obaw jest nieuzasadniona, bowiem stosowne przepisy i regulacje prawne chronią podróżujących oraz klientów biur, jednak stan permanentnej niepewności, stymulowany emocjami – często wyzwala takie właśnie zachowania.

Powoli ze świata napływają pierwsze konkretne informacje i fatalne statystyki, będące rezultatem pandemii COVID-19. Agencja ONZ ds. turystyki UNWTO oszacowała niedawno straty branży turystycznej za okres od stycznia do maja 2020 r. – na 320 mld. USD i zmniejszenie się liczby turystów o 56 procent (mniej o ok. 300 mln. osób). UNWTO podało poinformowało ponadto, iż w samym m-cu maju nastąpił zatrważający, bo 98-proc. spadek liczby turystów (r/r). Wszystko to jasno potwierdza, tendencję ograniczania podróżowania do najbardziej turystycznie rozwiniętych rejonów świata oraz sugeruje zmiany w obszarze planowania i organizacji wypoczynku.

Pobudzanie popytu na krajową turystykę

Polska turystyka ma duży potencjał do wzrostu, o czym świadczy nawet udział tego sektora gospodarki w tworzeniu PBK, który wynosi ok. 4 proc. To słaby wynik, jeden z najgorszych w całej Unii Europejskiej, tym bardziej, że nasz kraj ma naprawdę wiele do zaoferowania i może stać się niezwykle atrakcyjnym miejscem dla całorocznego wypoczynku.

Powoli rząd dostrzega problem, szkoda jednak, że dopiero przy okazji koronawirusa zdecydował się na swego interwencjonizm. Pojawił się bon turystyczny w kwocie 500 złotych, który na pewno będzie pewnym zastrzykiem finansowym dla podmiotów funkcjonujących w lokalnej branży turystycznej. Do wsparcia krajowej turystyki włączyła się również POT, która wdrożyła certyfikację higieniczną obiektów noclegowych pod hasłem „Odpoczywaj w Polsce – bezpiecznie”. Potrzebne są jednak intensywne działania promocyjne, podkreślające walory przyrodnicze i atrakcje kulturowe Polski. Ważne, aby nasz kraj stał się dla wielu rodaków pierwszym, a nie ostatnim wyborem, jeśli chodzi o urlop, wakacje czy zimowe ferie.