Minister zdrowia Adam Niedzielski ogłosił kwarantannę narodową, którą minister Michał Dworczyk woli określać mianem odpowiedzialności społecznej. Bez względu na nomenklaturę, turystyka po raz kolejny odczuje skutki nowego rozporządzenia.

Od 28 grudnia do 17 stycznia w Polsce obowiązują kolejne obostrzenia. Część z nich służy ograniczeniu podróży. Konkretnie zakazane zostają wyjazdy służbowe – dotychczas hotele mogły przyjmować gości podróżujących zawodowo, teraz nie będzie im wolno działać poza kilkoma wyjątkami (pozostaną dostępne dla służb mundurowych, medyków, pacjentów szpitali specjalistycznych, ośrodków COS, normalnie funkcjonować mają hotele pracownicze).

Zamknięte zostaną stoki narciarskie, a osoby przyjeżdżające do Polski transportem zorganizowanym będą musiały poddać się 10-dniowej kwarantannie. Ten ostatni zapis w praktyce oznacza, że wielu klientów biur podróży nie będzie chciało wyjechać na święta i sylwestra za granicę. Tymczasem touroperatorzy już zaczęli „rozpędzać się” z programem – w połowie grudnia do oferty wprowadzili wycieczki do dalekich krajów, między innymi do Dominikany, na Kubę, Zanzibar, do Kenii, na Wyspy Zielonego Przylądka czy do Omanu. Na razie nie odwołują wylotów, bo te same w sobie zakazane nie są.

W projekcie najnowszego rozporządzenia znalazła się natomiast informacja o zwolnieniu części osób z kwarantanny. Nie będą musieli się jej poddawać ci, którzy zaszczepią przeciwko covidowi-19, podobnie jak ozdrowieńcy – czyli ci, którzy odbyli już izolację w warunkach domowych, izolację lub byli poddani hospitalizacji z powodu zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Co z pozostałymi podróżnymi?

Pomysły na rozwiązanie problemu są, pytanie, na ile możliwe będzie ich wdrożenie. Kiedy rząd Niemiec wprowadzał latem kwarantannę dla powracających z wybranych regionów świata, w tym z Turcji – jednego z najważniejszych kierunków wyjazdowych Niemców, tamtejsze biura podróży zaczęły opłacać wykonywanie testów na koronawirusa przed powrotem do domu. Osoby, które uzyskały wynik negatywny, nie musiały poddawać się samoizolacji. Przynajmniej w niektórych landach. Czy nasz rząd przystałby na takie rozwiązanie? Czasu na jego ewentualne wprowadzenie jest niewiele.

Prawie bilion dolarów mniej

Na koronawirusa umiera nie tylko nasza, ale też światowa branża turystyczna. W Wielkiej Brytanii naukowcy właśnie odkryli kolejną jego mutację, co spowodowało, że wiele państw, w tym Polska, zawiesiły połączenia lotnicze z tym krajem. Na finansowe skutki tych decyzji nie trzeba będzie długo czekać. Tymczasem jak wynika z analiz Światowej Organizacji Turystyki (UN WTO – World Tourism Organization) od stycznia do października tego roku na świecie zanotowano o 900 mln mniej podróży zagranicznych w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego. Przekłada się to na stratę w wysokości 935 mld dol. – dziesięć razy większą niż wywołana światowym kryzysem finansowym w 2009 roku. Bazując na bieżących danych, UNWTO szacuje, że spadek liczby wyjazdów w całym 2020 roku wyniesie od 70 do 75 proc., a to oznacza, że turystyka w ujęciu globalnym powróci do stanu z lat 90-tych poprzedniego wieku. Z sektora do światowego PKB wpłynie o około 2 bln dol. mniej.

6 tysięcy tras nadal nie istnieje

Pesymistycznie wygląda też podsumowanie ACI Europe (Airports Council International Europe – europejskiego oddziału Rady Międzynarodowych Portów Lotniczych), które pokazuje, że z powodu pandemii w Europie zniknęło ponad 6 tys. połączeń. Najmocniej dotknęło to lotniska w Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii – w kwietniu lotów praktycznie w ogóle nie było. Lekkie odbicie przyszło w sierpniu (spadek o 55 proc. rok do roku), ale już we wrześniu sytuacja znów się pogorszyła (-62 proc.). Wśród dużych lotnisk w dziewiątym miesiącu roku sytuacja najgorzej przedstawiała się w Madrycie (-71 proc.), Rzymie-Fumicino (-70 proc.), Monachium (-68 proc.), Londynie-Heathrow (-68 proc.) i we Frankfurcie (-67 proc.). Jeszcze słabiej wypadają statystyki dla mniejszych portów, w tym dla Warszawy – Lotnisko Chopina znalazło się w grupie lotnisk, które straciły 84 proc. połączeń.

Testy zamiast kwarantanny

W poniedziałek, 21 grudnia, Europejska Agencja Leków dopuściła warunkowo szczepionkę na covid-19. Już kilka tygodni wcześniej, kiedy firmy farmaceutyczne ogłosiły, że opracowały szczepionkę skuteczną w ponad 90 procentach, na świecie rozgorzały dyskusje, na temat tego, czy powinna być obowiązkowa. Gloria Guevara, prezes Światowej Rady Podróży i Turystyki, nie sądzi, by rządy postawiły taki wymóg w przyszłym roku, bo to zabiłoby sektor turystyki w ich krajach.

Tymczasem linie lotnicze Quantas zapowiedziały już w zeszłym miesiącu, że osoby, które będą chciały polecieć do Australii lub stamtąd wylecieć na pokładzie samolotów tego przewoźnika, będą musiały okazać potwierdzenie, że poddały się szczepieniom na covid-19. Jak dotąd żaden kraj nie wprowadził jeszcze takiej zasady. Bardziej realne wydaje się natomiast praktykowanie testów na koronawirusa przed podróżą.Niektóre linie lotnicze, na przykład Lufthansa, prowadzą już takie projekty pilotażowo na wybranych trasach. Nad kolejnymi regulacjami, które dotyczą również turystyki, pracują też rządy.

Teraz u naszych zachodnich sąsiadów pojawił się pomysł, by zastąpić kwarantannę dla przyjeżdżających z regionów uznanych za ryzykowne w kontekście koronawirusa testami. W przypadku osób wjeżdżających ze strefy Schengen, należałoby w ciągu 72 godzin od przyjazdu przedstawić stosownym władzom sanitarnym jego wynik – negatywny zwalniałby z obowiązkowej izolacji, podobnie jak potwierdzenie przyjęcia szczepionki. Osoby wjeżdżające spoza Schengen musiałby wykonać test jeszcze przed podróżą do Niemiec. To na razie zarys projektu, który wyciekł do tamtejszych mediów. Napisał o tym portal branżowy Reisevor9.

Przed turystyką trudne miesiące. Kryzys wymusza wprowadzanie kolejnych oszczędności. Zagraniczne koncerny ogłaszają, że będą jeszcze bardziej cyfrowe, bo to pozwoli zwiększyć im efektywność działania, ale też ograniczyć liczbę pracowników. Dla wielu firm to właśnie koszty osobowe są najbardziej obciążające. Chciałoby się rzec, że koszmar niedługo się skończy, bo szczepionka, nawet jeśli nie uleczy światowej turystyki, to jej pomoże w dwójnasób – potencjalni podróżni chętniej wyruszą w świat, a rządy będą bardziej skłonne otworzyć się na przyjazdy i wyjazdy za granicę. Tego przynajmniej pozostaje nam sobie życzyć u progu kolejnego roku.